/Historia brodnickiej deskorolki cz.2
SKATEmore.pl - Historia brodnickiej deskorolki

Historia brodnickiej deskorolki cz.2

SKATEmore.pl - Semper

Jakiś czas temu pisałem już o początkach brodnickiej deskorolki. Dzisiaj przyszedł czas, żeby temat pociągnąć dalej i przypomnieć sobie o starych czasach.

Jak wspominałem już w pierwszej części, dla mnie wszystko zaczęło się jak byłem w gimbazie. Miałem wtedy naebane pod beretem. Czasy trampokorków i metal tazo. Wtedy też poznałem większość brodnickich wymiataczy, którzy dzień w dzień spędzali chwile na deskorolce. Najpierw poznałem Mikołaja, później Chmielka, Uszka i resztę ekipy, która oddana była deskorolce.

Był to również czas, kiedy mało kto z nas miał telefon. O Facebooku jeszcze nikt nie słyszał, a komunikatory internetowe były luksusem, bo łącza sieciowe swą szybkością zakrzywiały czasoprzestrzeń. Jednak mimo to, każdy wiedział, gdzie ma się udać, żeby spotkać ziomków i wspólnie pojeździć na deskorolce. Najpierw boisko przy gimbazie. Później parking pod Kauflandem. Każdy najmniejszy skrawek utwardzonej powierzchni. W końcu, własnymi siłami zbudowaliśmy coś w rodzaju skateparku. Ręcznie robione grindboxy, raile, jumperki. Wszystko ustawione na wspomnianym wcześniej boisku. Jakiś czas wszystko funkcjonowało.

Deskorolka w Brodnicy zaczęła się rozwijać. Miki i Chmielek startowali w contestach. Przyszedł czas na skatepark. Początkowo spotkania w UM. Rozmowy z urzędnikami o projekcie skateparku, podpisy. Wydawać by się mogło, że wszystko poszło idealnie. Najpierw wylanie powierzchni. Uśmiechnięte mordeczki – szlifowany betonik. Był jak lustro.

Kilka miesięcy później wjeżdża wykonawca przeszkód. W kilka dni zostały ustawione wszystkie elementy. Firma zrobiła co miała i odjechała. My zostaliśmy z tym co stoi do dzisiaj. Czy można nazwać to skateparkiem? W pewnym sensie tak, ale kto ogarnia trochę deskorolkę, wie, że to jakaś pomyłka. Tak to jest, gdy firma specjalizująca się w budowie placów zabaw, zabiera się za budowę czegoś, o czym nie ma pojęcia. Niestety i w ostatnim czasie powstały takie parki między innymi w Bydgoszczy i była awantura, że pieniądze wylane w błoto, a miłośnicy deski nadal nie mają gdzie jeździć.

Oczywiście w pewnym stopniu się odnaleźliśmy na naszym skateparku. W końcu jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Chociaż ostatnim czasem zdecydowanie wybieramy jakieś inne miejsca. Sami wiecie jak jest.

Na koniec zachęcam do lektury załączonym wycinków z gazet, które od 2006 roku, dumnie leżą u mnie w biurku.

SKATEmore.pl - Historia brodnickiej deskorolki

SKATEmore.pl - Historia brodnickiej deskorolki

TAGS: