/Pełnometrażowe Skate Video vs. Web part
Skatemore.pl - deskorolka, news, skatelife

Pełnometrażowe Skate Video vs. Web part

Skatemore.pl - deskorolka, news, skatelife

Jak to jest? Większość starszych deskorolkowców twardo siedzi w przekonaniu, że pełnometrażowe deskorolkowe filmy zawsze wygrają z kilkuminutowym przejazdem jednego zawodnika, wrzuconym do sieci za darmo, ew. na iTunes. Prawda jest taka, że stare full lenght videos mają swój specyficzny i niepowtarzalny klimat, nic ich nie zastąpi. Dla przykładu: „Dying to live” Zero, „Yeah Right” Girla czy też „The DC Video”. Sam zaczynając jeździć mega jarałem się tymi filmami, dawały zajawkę, motywacje na wyjście z domu i złapanie deskorolki. Jednak skoro były one takie świetne, czemu dzisiaj takie filmy są rzadkością?

Za oceanem na pewno, dlatego że są drogie i tylko dochodowe skate firmy, są w stanie wypuścić coś takiego z myślą, że im się to opłaci. Nie mówię oczywiście o niezależnych produkcjach, ale do takich zagranicznych czasami ciężko dotrzeć. Pieniądze zaczęły być ważną rzeczą w deskorolce już jakiś czas temu, wystarczy spojrzeć na transfery weteranów w przeciągu kilku poprzednich lat. Mam na myśli m.in. Chrisa Cole’a i Mike’a Mo Capaldiego. Jeśli myśleliście, że ci gracze przeszli do DC bo mają zajawkę i przyjaciół w teamie, muszę przywrócić was na ziemię. Chodzi o hajs. Dziś pełnometrażowy film daje firmie niepowtarzalny prestiż i pozwala wypromować markę na wiele różnych sposobów. Mam tu na myśli „Pretty Sweet” Girla, zrobili oni w chuj obszerną kampanie reklamową. Produkowali deski i ubrania z logiem produkcji, w pewnym momencie ta promocja zaczynała męczyć, ale właśnie w tym miejscu wyszedł film i każdy kto wie o co chodzi był w szoku max. Widać, że został w to włożony ogromny wkład pracy, a video nie jest zlepkiem przejazdów. Niedawno też DGK postarało się i wydało „Parental Advisory”. Byłem pozytywnie zaskoczony ponieważ poziom deskorolki stoi na najwyższym poziomie, a wstawki między partami zostały nagrane w stricte hollywoodzkim stylu. Niestety „Parental Advisory” nie obiło się, aż tak dużym echem jak produkcja Girla, a szkoda.

Wracając do częstego powodu narzekań starszych skejtów, czyli web partów. Jeśli spojrzeć na to z drugiej strony to nie są one takie złe. Każdy skejcik może zrobić coś takiego, krótki filmik może otworzyć deskorolkarzowi drogę do nowego życia, w pełni deskorolkowego życia. Poza tym to także świetny sposób promocji dla większych firm. Jeśli w teamie jest chociaż jeden gracz, który niszczy system i znacząco wystaje spoza reszty daje się mu możliwość zrobienia web partu. Przypomnijcie sobie jak wrócił do mainstreamu deskorolkowego Nyjah Huston. Pierwsze co zrobił to wygranie SLS w 2012 roku, a niedługo po tym web part pt. „Rise and Shine” wydany przy pomocy Elementa. W tamtym czasie Huston udowodnił wszystkim, że jest pierdolonym kotem i nie należy go lekceważyć w deskorolkowej konkurencji. Pomijając konkurencję, bo w deskorolce najważniejsza jest zajawka. Nie każdy ma możliwość nagrania przejazdu dla porządnego filmu, za to web part może nagrać każdy, a radość przy wypuszczaniu czegoś takiego jest nie do opisania. Masz wrażenie, że zrobiłeś coś dobrego, coś co na zawsze zostanie w twojej pamięci nie ważne od opinii innych.

Of kors ma to też swoje wady, zbytnie spopularyzowanie takich produkcji sprawia, że codziennie wychodzi w chuj przejazdów i zaczyna to być męczące. Kiedyś krótkimi filmami były montaże z tourów, teraz jeśli dostaje zlepek trików i trwa on dłużej niż 10 minut jestem w szoku.

Jak już siedzę w temacie nie mogę nie wspomnieć o niezależnych produkcjach, szczególnie polskich. Wygląda na to, że akurat pełnometrażowe filmy w Polsce wreszcie zyskują na popularności. Nie ma co się dziwić, Godek zrobił zajebisty „Problem”, wyszło też „Grey Area” docenione w całej Europie, a w trójmieście powstał klimatyczny „Regress” Jacka Wojciechowskiego. Besides, dużo niezależnych kamerzystów jest w trakcie kręcenia filmów i za to mega duży plus. W dobie zalewu przez krótkie montaże, wydanie długiego skate filmu to bez kitu szacunek i spora zajawka.

Tak na koniec, web party są spoko ale teraz jest ich zdecydowanie za dużo, to jest fajna sprawa jeśli ktoś naprawdę wyjaśnia. Mimo to sam zostaję w założeniu, że pełnometrażowy film jest czymś o wiele, wiele lepszym. Na pewno będzie bardziej klimatyczny, niż 3 minutowa popierdółka, która niedługo zginie w deszczu innych nagrywek tego typu, a full lenght zostaje w pamięci i jeśli zostanie przy rozmowie przytoczony jego tytuł będzie o czym mówić i co obejrzeć przed wspólnym wypadem na deskę. Jebać marne web party, róbmy pełnometrażowe filmy!

Piąteczka, Marcin PJ