/PJpisze – Runda rozgrzewkowa
SKATEmore.pl - Niedzielna Czytanka

PJpisze – Runda rozgrzewkowa

SKATEmore.pl - Niedzielna Czytanka

Siema, nazywam się Marcin Tulibacki. Ziomy mówią na mnie różnie, jedni mylą mnie z raperem z warszawskiego Ursynowa, drudzy nazywają robotem, a jeszcze inni porównują deskorolkową stylówkę do mistrzowskiego skatera z USA i nazywają PJem (czyta i mówi się z angielska, nie żaden pejot). Jestem jeszcze dzieciakiem, urodziłem się pamiętnego dnia 6 czerwca 1996 roku, około 6:00 rano, więc są cztery szóstki, żaden antychryst. Chodzę do drugiej klasy liceum w Brodnicy (takie małe miasteczko niedaleko Torunia w kujawsko-pomorskim). Na deskorolce śmigam od 10 roku życia, w 2014 roku wybije 8 lat. Niedługo będę opijał pół życia spędzonego na „durne skakanie na kawałku drewna”. Podczas wykorzystywania mojego cennego czasu na tę durnotę poznałem wielu ludzi z różnych części Polski, nauczyłem się wielu rzeczy, ale co najważniejsze przeżyłem bardzo dużo dobrych momentów i powoli ogarniałem o co chodzi w całej tej deskorolce. Napisałbym teraz coś bardziej wkręcającego i życiowego, żeby był większy hype, ale to nie ta kategoria.

Już tłumaczę o co w tych całych PJowych pisankach będzie chodzić. Ośmielam się nazywać to nawet „felietonami” chociaż żaden ze mnie dziennikarz. To co będziecie tu czytać co niedziele to opinie na temat różnych zjawisk w świecie deskorolki. Będę pisał o Polsce, Europie, Ameryce, a nawet czasami zmarnuje trochę waszego czasu na teksty o tym co się dzieje w krajach znanych z tego, że panuje tam głód, bród i syf, czytaj: Afryka. Można się dziwić ale nawet tam ludzie mają zajawkę i śmigają na deskach. Często zarzucę czymś ironicznym, czasami prześmiewczym czy obrażającym i z góry przepraszam jeżeli ktoś się max w to wkręci i nie podejdzie z dystansem.

W skateboardingu dzieje się dużo, ciągle coraz więcej. Pytań i refleksji będzie dużo, np. czemu w USA jeżdżenie na deskorolce jest kwalifikowane jako praca i skaterzy mają hajs na mieszkanie, samochód i utrzymanie rodziny, a nad Wisłą tak zwane śmiganie jest postrzegane jako zabawa dla dzieci, marnotrawstwo czasu czy też niszczenie mienia i zakłócanie porządku społecznego? Na pewno każdy zajawkowicz w Polsce spotkał się z sytuacją gdzie został nazwany chuliganem czy bandytą i kazano mu wypier*alać bo pan/pani nie może oglądać telewizora albo niszczy schody (o dziwo tych schodów nie dotykając tylko skacząc przez nie). Czemu w Chinach przy deskorolkowych spotach podczas nagrywania filmów zbiera się tłum ludzi, który wraz z policją (tak, policją, w komunistycznym państwie) ogląda z podziwem to co wyczyniają pro skaterzy z różnych krajów, a w naszym wspaniałym zakątku wschodniej Europy można dostać co najwyżej niezły opieprz albo mandat? Czemu przy ostatniej skateparkowej fali wiele z tych skateparków to zwykły bubel, żeby władze miasta miały argument do tego, aby powiedzieć, że deskorolkarze mają gdzie jeździć, a ciągle „niszczą” miasto? Czemu te skateparki są budowane za ogromne pieniądze, a robią je firmy zajmujące się produkcją krawężników i płyt chodnikowych?

Co niedziele będziecie mogli skosztować trochę mojego biadolenia na te i inne tematy dotyczące świata deskorolki. Zapraszam do lektury już w przyszłą niedzielę. STAY TUNED!

PJ (Jak PJ Ladd, nie żaden pejot)